Okazało się że w miastach nie ma koszar, ani możliwości zakwaterowania zakwaterowania wszystkich żołnierzy. Oficerów i podoficerów z rodzinami poupychano w prywatnych mieszkaniach. Nie obyło się bez protestów właścicieli posesji. Żołnierze spali w namiotach.

Natychmiast po przybyciu do miasta, dowódcy pułków, w porozumieniu z dowódcami dywizji, zażądali wyznaczenia miejsc na koszary i rozpoczęcia budowy obiektów. Na początku władze cywilne starały się ograniczyć swoją pomoc w tych pracach, ale pracujący żołnierze i wartownicy przy ich drzwiach przekonali ich do udzielania pomocy wojsku.
Aby przyspieszyć pracę wszystkie koszary w całym państwie miały wyglądać tak samo. Po paru tygodniach stały już drewniane budynki, w których zakwaterowano wojsko. Po woli zwalniały się zajęte kwatery prywatne.